Jak zapewne już wiecie, mój mąż od kilku miesięcy jest zapalonym wędkarzem. Ma wolną chwilę, pakuje swoje gadżety i leci na łowisko. Podobnie było w Hiszpanii. Nie oszczędzał mnie i testował moją cierpliwość, a że ma ona duże nakłady, to przy tym bardzo dobrze się bawił 🙂 Dlatego nasz pobyt na Costa Brava był niezwykle interesujący (i to nie ironia!), nie tylko się opalaliśmy, skakaliśmy do basenu, ale i sprawdzaliśmy co w morzu pływa, igrając ze śmiercią… 😉

DSC_0586Pomysł kupna wędki powstał już w pierwszym dniu pobytu. Bo przecież tydzień bez łowienia, to najwyraźniej tydzień stracony! Miał limit gotówkowy, który i tak naciągnął.. podwójnie podczas wakacji. Sama wędka to 18 euro, ale jeszcze robaczki, koszyki, które ciągle ginęły, ciężarki, haczyki..

CAM00386

Początkowo z politowaniem patrzyłam na jego pomysły, ale okej. Każdy ma jakieś zainteresowanie, nie? Jednak on zaczął wszystkich tym zarażać. Dosłownie – WSZYSTKICH! Na drugi dzień poszedł na ryby z kolegą, później jeszcze jedna osoba się dopisała do wspólnego moczenia kija, aż .. i ja zaczęłam. Ale o tym za chwilkę..

Podczas łowienia mój wspaniały mąż tak dobrze się bawił, że aż.. złamał wędkę. Na dwa dni przed powrotem. Widząc smutek, powiedziałam, żeby poszedł i kupił sobie nową, a ten z niedowierzaniem..

DSC_0591

„Jesteś pijana?” – prawdopodobnie byłam, w końcu Sangria taka smaczna, ale mówiłam jak najbardziej serio! Poszedł do sklepu i … dostał wędkę za darmo. WOW! Hiszpania taka przyjazna. Ale do rzeczy… tzn. do ryb, jakie udało się złapać! 🙂 Wszystkie naturalnie były wypuszczane do morza, staraliśmy się nie uszkodzić żadnej.. Pierwsza ryba prezentowana na zdjęciu, jak się okazało.. jest trująca. Ale jad utrzymuje się bardzo krótko..

DSC_0624 DSC_0682 CAM00481

I uwaga UWAGA! Ja też coś złowiłam. Nie byle co – wielką bestię! Walka była ciężka, pot pojawił się na moim czole, wszystkie mięśnie bolały z wysiłku, a pod koniec czułam wielką satysfakcję. Moja pierwsza złowiona ryba w morzu! Ha! Mój mąż był dumny 🙂

DSC_0660 DSC_0658 DSC_0656 DSC_0655

„o cholera, ona się rusza!” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *