Osoby, które śledzą mojego Facebooka wiedzą, że ostatnio wybrałam się z mężem do Rzymu. Był to prezent ślubny, jaki zafundowała nam rodzina. Ostatnie dni do wyjazdu spędziłam na liczeniu godzin (naprawdę!) – tak nie mogłam się doczekać wyjazdu. Wiecie dlaczego? Z dwóch prostych powodów – klimatu tego miejsca oraz.. kuchni!

DSC_0914x

Wsiadając do samolotu miałam w głowie dobry plan – zamawiać regionalne dania, każde inne, aby podzielić się z Wami smacznymi zdjęciami. Niestety tylko w co drugiej restauracji jedliśmy naprawdę dobrze. Być może miałam pecha, że zamówiłam makaron z owocami morza, a dostałam zupę z makaronem i trzema rozgotowanymi krewetkami (płacąc za to „jedyne” 14 euro.. a kelner na moją opinię odpowiedział „oh”..).

Ogólnie jak pomyślimy „Włochy” mamy przed oczami makarony i pizze. Tak też zaczęliśmy nasze kulinarne spotkanie – niestety byłam tak głodna, że przypomniałam sobie o zrobieniu zdjęcia jak już kończyłam danie (taa, jeszcze nie jestem „prawdziwą” blogerką, która je zimne dania ;)). Jednak mam kilka smacznych fotek innych dań, jakie udało nam się zjeść. Pizza zawsze podawana była na kruchym, cienkim cieście. Smak sosu pomidorowego jest wyjątkowy. Jadłam pizzę w wielu miejscach w Polsce, ale nigdy nie przypominał on tego, który smakowałam we Włoszech – zostaje w pamięci!

DSC_0947x DSC_0946x DSC_0916x

Co do makaronów – raz miałam szczęście (dowód powyżej), a raz niestety nie. Dlatego zrezygnowałam z dalszego eksperymentowania – na korzyść steków oraz pizzy – tutaj na szczęście dostawałam zawsze idealne danie 🙂 A teraz kilka słów o śniadaniu..

Śniadanie po włosku niczym nie przypomina naszego – jest skromne, tylko by pobudzić żołądek i narobić smaku. Dlatego musiałam się zadowolić słodką bułką (croissantem – nawet nauczyłam się wymawiać poprawnie nazwę) z dodatkiem kawy.

DSC_0951x DSC_0950x

A jeżeli przy kawie jesteśmy.. Taka mała anegdotka. Pierwszego dnia poszliśmy na spacer koło schodów hiszpańskich. Zmęczeni lotem i marszem udaliśmy się na kawę. Nie była ona wielkich rozmiarów – dowód na zdjęciu poniżej 😉

DSC00038x

Dlatego na drugi dzień, będąc na kolejnym posiłku (a jakże, zamówiłam pizzę!) Tomek postanowił wziąć dużą kawę ( kosztowała 8 euro ) i dostał to:

DSC_0941x

W dzbaneczku było mleko, które nie zmieściło się w.. kuflu. Wypiliśmy ją wspólnie (wyszło nawet taniej, bo w „normalnych” knajpkach za 2 kawy trzeba zapłacić około 10 euro, a i tak są małe). Otrzymując taki trunek, mój małżonek tylko się śmiał – pani obsługująca nas nie kryła zdziwienia gdy zobaczyła, że wspólnymi siłami opróżniliśmy ten dzban 🙂 PS: Kawa była smaczna!

Narobiłam Wam smaku? 🙂 Jakie jest Wasze ulubione danie z kuchni włoskiej? 🙂

2 comments on “Smaki Italii”

  1. Uwielbiam kawę we Włoszech <3 najprzyjemniej się ją pije, gdy wstanie się o 8 rano i przejdzie na rynek/centrum małej włoskiej miejscowości :)) można siąść w jakiejś knajpce, zamówić pyszne mocne espresso, zjeść do tego pyszną włoską kanapkę i pogawędzić z kucharzem i kelnerami :))

    • To prawda. Jak lubię spać, to w Rzymie wstawałam bardzo wcześnie, właśnie po to, żeby z Włochami napić się kawy w jednej z knajp i rozkoszować się życiem w tym miejscu. Jest czar, wszystko tam jest takie.. proste i przyjemne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *