[recenzja] Mata Dżungla Canpol Babies

Jakiś czas temu otrzymałam od Canpol Babies matę “Dżungla” dla dzieci. Jest ona przeznaczona głównie dla małych bobasów, które dopiero co skupiają swój wzrok na elementach, które są zlokalizowane przed nimi. Jednak ten produkt moim zdaniem można wykorzystać też w inny sposób.

Matę otrzymałam na dwa dni przed wyjazdem na Majówkę. Była to świetna okazja, żeby sprawdzić ją w nieco ekstremalnych warunkach. Przede wszystkim dużą zaletą jest plastikowe opakowanie na matę na kształt trójkąta oraz pałąk ze zwisającymi zabawkami. Można włożyć, zamknąć i bezpiecznie transportować (albo chować w domu, bez strachu, że się zakurzy). Pałąk też jest bardzo pomocny, choć na zdjęciu go nie widać. Zdemontowałam, ponieważ Niczka już próbuje wstawać i najnormalniej w świecie myśli, że to jej pomoże w podnoszeniu się 😉 Młoda jak widać, jest już siedząca i tylko początkowo korzystała z pałąka, teraz woli sobie posiedzieć i się pobawić.

Kolorowa, miękka, przyjemna dla oka i.. ucha

Okey, w temacie mat nie jestem ekspertem, dlatego niektóre rzeczy, które mnie zachwycają, inni będą uważać, że to taki.. standard. Ale do rzeczy! Pierwszą rzeczą, poza funkcjonalnym opakowaniem, na którą zwróciłam szczególną uwagę była jakość wykonania. Sama mata jest miękka, gruba i ma wiele elementów, które są w stanie zaciekawić dziecko. Tutaj coś piszczy, tutaj odstaje, tam są kolorowe drzewka, a po boku uśmiecha się do Ciebie żyrafa. Taka.. wesoła, zachęcająca do spędzenia czasu..

Drugą rzeczą są pałąki (na samym dole macie zdjęcie produktowe, gdzie są widoczne) ze zwisającymi zwierzątkami i lusterkiem, które można odczepiać i dawać do rączki. W dodatku ten element, który montujemy po przekątnych można szybko ściągać (za pomocą zatrzasków).

Jak też wspomniałam, mata pojechała z nami na Majówkę, na Kaszuby, do lasu i na plażę nad jeziorem. Trochę się obawiałam, bo był to dopiero początek ciepłych dni i zastanawiałam się, czy nie będę czuć zimna od gruntu. Na szczęście tak nie było (co prawda kładłam matę tylko w suche dni na ziemi), można było się pobawić, bez noszenia koca, który nie jest rewelacyjną izolacją..

Moim zdaniem, mata świetnie się u nas sprawdza do dzisiaj. Jak układam koc na ziemi, wystarczy że pies się przejdzie, Weronika zacznie się ruszać i zaczyna się rolować, źle układać, a też nie daje świetnej izolacji. Matę kładę, jest solidna, nieco cięższa od koca, ma kolorowe elementy, więc pozostaje ciągle w tym samym ułożeniu. Z praniem też nie miałam problemów. Podoba mi się to, że możemy się na niej bawić w zasadzie bez dodatkowych zabawek. Uczę młodą zwierząt, Maryśka nam pomaga, wydając ich odgłosy i ogólnie mamy świetną zabawę 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook