Zanim jeszcze byłam w ciąży, nasłuchałam się opowieści niczym z horroru, które dotyczyły podróżowania samochodem z małym dzieckiem. Płacz, ciągłe zatrzymywanie się, karmienie, przebieranie. Prosta droga, która w „normalnych” warunkach wynosiła 3 godziny, przeciągała się do pięciu. Zachęcające? No niekoniecznie, jednak rzeczywistość mi pokazała, że chyba i tak wszystko zależy od dobrej organizacji, jak i samego dziecka..

14011938_10206991679978113_1493418678_n

Zanim Ludwiczka przyszła na świat, zdaliśmy sobie sprawę, że w sumie dużo podróżujemy i musimy przede wszystkim zadbać o komfort i bezpieczeństwo naszego dziecka. Chodziliśmy po różnych sklepach, czytaliśmy artykuły, raporty i testy fotelików samochodowych. Dlatego zanim wybraliśmy wózek (chciałam, żeby był 3 w 1 i można było w nim zamontować fotelik) skupiłam się przede wszystkim na aspekcie związanym z podróżowaniem.

Wysokiej klasy fotelik czy może zwykły z bazą?

Najważniejsze pytanie, na jakie trzeba sobie odpowiedzieć to – czy kupić fotelik, który zbiera wysokie noty w testach (i przy okazji jest drogi) czy może postawić na popularny z bazą (np. isofix)? Specjaliści w sklepie naturalnie przekonywali nas do drugiej opcji i w sumie na taką się skusiliśmy. Nie dlatego, że było taniej, bo finalnie kupiliśmy dobry fotelik i świetną bazę, na którą wydaliśmy więcej jak planowaliśmy, ale dlatego, że baza była kompatybilna z samochodem, w którym przewozimy dziecko. Tak! Jest to szalenie ważne. Możemy przecież kupić rewelacyjny sprzęt, który nie będzie do końca bezpieczny – będzie latać po aucie, stwarzając zagrożenie dla dziecka, jak i innych pasażerów.

Nie pochwalę się tym, co kupiłam, bo to nie miejsce na reklamę 🙂 Powiem jedno – kupiliśmy nowy fotelik i bazę, ponieważ data produkcji determinuje to, jak długo można używać fotelika. Dziwne? Ja dopiero później się o tym dowiedziałam, dlatego nie kupujcie używanych, lepiej kupić wózek z drugiej ręki, ale fotelik – to bezpieczeństwo i życie Waszego dziecka!14002531_10206992278673080_2025057379_o

Jak przygotować się do podróży?

Ale do konkretów, bo przecież po to tu jesteście! Podróż z dzieckiem nie musi być taka straszna – uwierzcie mi, bo już pokonaliśmy TYSIĄCE kilometrów czy to w trójkę (a nawet piątkę, licząc psy w bagażniku) czy we dwie. Najważniejsze to przełamanie strachu samego rodzica, bo dziecko przejmuje emocje, które okazują rodzice, dlatego jak będziesz spokojna, ten mały ludek też będzie!

Pierwszy etap – przygotuj samochód: Może to trywialne, ale przygotuj swój samochód do podróży – niech będzie zatankowany, z odpowiednią ilością oleju w silniku, nie zapomnij o płynie do spryskiwaczy 😉 Zaplanuj trasę oraz alternatywę (na wypadek objazdów, wypadków) – podczas pierwszej drogi, nawet tak małe problemy mogą spowodować lekką panikę. Sprawdź fotelik, bazę czy jest odpowiednio przypięta i się nie buja na wszystkie strony świata.

Drugi etap – przygotuj dziecko: Niezależnie od wieku, postaraj się, żeby maluch zjadł 30 minut wcześniej, przewiń, ubierz w wygodne ubranko, które nie będzie krępować ruchów, ani uciskać. Pamiętaj, że zimą w aucie będzie ciepło, a latem.. ciepło. Dlatego spróbuj tak je ubrać, aby nie przegrzać. Zabierz do auta też takie rzeczy jak:

  • kocyk, by przykryć maleństwo jak będzie spać. Podczas snu ciepłota ciała się zmniejsza, dlatego przykrywając kocem, będzie długo i komfortowo spać,
  • lekkie jedzenie (butelkę z mlekiem w termosie na butelkę), deserek albo biszkopty,
  • zabawkę lub pozytywkę z melodyjką, fajnie jak można ją przymocować na rączkę nosidełka, dziecko wtedy oszaleje i całą drogę będzie się tym bawić – uwierzcie mi, sprawdziłam 😉
  • ubranko na przebranie w razie niekontrolowanych wpadek,
  • rzeczy do przewijania wraz z matą (higiena przede wszystkim) – pamiętaj, że nie na każdej stacji znajdziesz przewijak, więc czasami trzeba będzie zrobić to.. w aucie.

Ogólnie praktykuję podróże z dzieckiem przed jej drzemką – tak, aby w samochodzie mi zasnęła bez problemu, wtedy komfort prowadzenia (a jeżdżę czasami w dłuższe trasy bez męża) jest bardzo duży! Wszelkie butelki z soczkiem / wodą mam zawsze przy sobie, żeby nie zatrzymywać się i szukać w panice.

Gdzie zamontować fotelik z dzieckiem?

Jeżeli chodzi o samo umiejscowienie dziecka – jeżeli podróżujemy całą rodziną, wtedy rozbijamy obóz na tylnej kanapie – łatwo mi ją nakarmić nawet w czasie drogi (gumową łyżeczką!), poczytać książeczkę czy po prostu trzymać za rączkę, gdy zasypia. Jak jadę sama, wtedy Ludwiczka siedzi na przednim fotelu. Wtedy trzeba pamiętać o zasadach bezpieczeństwa – wyłącz przednią poduszkę powietrzną, podczas wypadku to ona stwarza większe zagrożenie, ułóż nosidełko tyłem do kierunku jazdy i jeszcze jedno – ta rączka, która zwykle służy do przenoszenia dziecka w foteliku – niech będzie uniesiona – w razie dachowania, tworzy kołyskę i zabezpiecza dziecko. To chyba tyle z praktycznych porad 🙂

A jak Wy podróżujecie ze swoimi dziećmi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *