Nie wiem jak u Was, ale w naszym domu najwięcej pieniędzy marnuje się w jedzeniu. Robimy zakupy zbyt często, są one na dodatek mało przemyślane. Stąd leży to później w lodówce, szafkach, traci datę przydatności i.. ląduje w śmietniku. Cholernie mnie to boli, dlatego krok numer dwa – to spożywka. Od czego zaczynamy? Oczywiście z grubej rury!

Myślisz, że od razu przejdziemy do udanego przepisu na zakupy? Takie, które nie będą obejmować naszych chwilowych zachcianek? Nie do końca.. Tutaj zaczniemy od czegoś innego..

Sprawdź co masz w szafkach!

Zrobimy porządki – w szafce z przyprawami, gotowymi sosami, makaronem, kaszą, mąką itp. Jest to dobry moment na wyrzucenie tych przeterminowanych lub otwartych produktów sypkich, które leżą tak od EURO2012. Przyda się też kartka i długopis. Po co? Zapisz, co Ci zostało, np.

  • makarony świderki
  • 3 opakowania ryżu
  • kasza jęczmienna
  • sos pomidorowy
  • fixy do sałatek
  • mąka pszenna typ 550
  • itp.

To pomoże Ci w późniejszym planowaniu posiłków, bo warto na początek pozbyć się tego, co nam zalega w szafkach – chociażby dlatego, żeby nie wyrzucić, bo się przeterminuje. W lodówce też można zrobić tego typu porządki. Mając klarowną sytuację – co jeszcze możemy spożyć, zdecydowanie łatwiej wykonamy przykładowe menu dla naszej rodziny.

Zrób menu tygodniowe dla swojej rodziny

Piątek to idealny moment na chwilę do przemyśleń. Zróbcie sobie listę na cały tydzień, co chcecie jeść. Od śniadania, przez przekąski, obiad i na kolacji kończąc. Nie bójcie się szaleć, oszczędzanie nie oznacza jedzenia chleba z margaryną (bo masło takie drogie) i jajka sadzonego z ziemniakami na każdy obiad. Możecie natomiast zrobić większy obiad – tak, aby było na dwa dni. Tutaj świetnie sprawdzi się gulasz, schab pieczony / szynka, różnego rodzaju dania jednogarnkowe.

Spisz wszystko na kartkę i pod każdym dniem – listę niezbędnych produktów, to ułatwi późniejsze stworzenie listy zakupów. Pamiętaj, aby w ustalaniu menu korzystać z rzeczy, które już masz w domu – z tej kaszy, którą kupiłaś pół roku temu i do stycznia 2018 trzeba zjeść, te sosy pieczeniowe, które za każdym razem wrzucasz do wózka, a później zapominasz…To co? Przepisujemy wszystkie produkty na jedną kartkę – oto Twoja niezbędna lista zakupów. Twoje minimum do przeżycia. Uwierz mi, że poza mlekiem, chlebem czy ewentualną szynką / pomidorami, nic więcej nie trzeba będzie dokupować przez cały tydzień! Nam się udało!

Przygotuj się na zakupy do sklepu

Brzmi dziwnie? Nic z tych rzeczy! Zakupy trzeba zaplanować logistycznie – nie bój się dzielić listę na dwie / trzy części, bo w jednym sklepie masz takie promocje na produkty z listy, a w drugim na inne (pod warunkiem, że są w miarę blisko, jak masz jeździć przez całe miasto – szkoda paliwa). Wychodząc z domu, nie zapomnij wcześniej zjeść i się napić. Niestety, ale te wredne supermarkety zawsze, ale to zawsze witają nas od pieczywa. Piękny, smaczny zapach sprawia, że kupujemy niestety więcej, a jeszcze jak mamy pusty żołądek? Przepadliśmy!

Macie lepsze pomysły na zakupy? A może chcecie poznać moje przykładowe tygodniowe menu? Na pewno znajdziecie je niebawem na blogu, a tymczasem czekam na Wasze komentarze i pomysły 🙂

1 comment on “OSZCZĘDZANIE – co z tym jedzeniem?”

  1. Nie wyrzucam jedzenia. Raz w tygodniu robię zakupy i moim największym sprzymierzeńcem jest zamrażarka.
    Polecam książkę ‚save with Jamie/gotuj sprytnie jak Jamie’ autorstwa Jamiego Olivera. Odkąd odkryłam jego triki to nie wyrzucam pieczywa ( z czerstwego robię bułkę, grzanki, pancanellę z ziołami) serów które obsychają w lodowce (nadmiar trę do domowej pizzy i mrożę, końcówki serów mrożę w woreczku i gdy mam sporo to robię zapiekankę serowa lub zapiekam z zupa cebulowa), z kilograma mąki robię ciasto na pizzę, dzielę na kule i zamrażam. Potem wyciągam jedną i na następny dzień mam pizzę z szynką, serem i umierającymi pieczarkami. Z dogorywających ziół robię oliwę smakową i zamrażam w pojemniku na kostki lodu. Potem dodaję ocet balsamiczny/sok z cytryny i mam dressing do sałatki. Piekę duży kawałek szynki wieprzowej/pieczeni wołowej i z resztek mam makaron z szarpana wieprzowina, mięso do sałatki etc. Dopóki nie Dorwalam tej książki to żyłam w nieświadomości. Teraz w ogóle nie marnuję jedzenia, a jem smacznie i ‚na bogato’.
    Same plusy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *