Czym dla Ciebie jest udany związek? Lata ze sobą w zgodzie? A może namiętna miłość niemal każdego dnia? Zapewne przyznasz mi rację, że coraz więcej „udanych związków” rozpada się przy pierwszej przeszkodzie, jak więc radzić sobie z przeciwnościami losu, by pomagały, a nie szkodziły we wspólnym życiu?

_DSC0765

Każda z nas marzy o związku idealnym, w którym to mężczyzna będzie nas zasypywać czerwonymi różami, biżuterią i codziennie rano szeptał do ucha „jesteś piękna”, mimo że o tej porze dnia mało która może się pochwalić korzystnym wyglądem (wiemy jak jest, nie udawajmy, że po przebudzeniu wyglądamy jak Megan Fox 😉 ). Chcemy, by nosił nas na rękach, ściągał gwiazdkę z nieba. A co w drugą stronę?

Miłość to dwustronna umowa

Jak każda „umowa” – zawiera ona dwie strony. Niestety, w wielu związkach o tym zapominamy – albo kobieta, albo mężczyzna przestaje się starać „w końcu ją/go mam, tak będzie zawsze”. Przestajemy starać się, być atrakcyjnym, zaskakiwać, chodzić na randki (tak tak! nie są one zarezerwowane tylko dla początkujących). Coś zaczyna się psuć.. Jedna strona zaczyna być zazdrosna, układać sobie scenariusze, które prawdopodobnie nie mają miejsca. Pierwsze kłótnie.. Pierwsze przeszkody.

„Że Cię nie opuszczę aż do śmierci..”

Pierwsze problemy dla wielu są tymi ostatnimi. Bo jak sobie nagle poradzić ze spłatą kredytu, utratą pracy, bezpłodnością czy chorobą, skoro przez cały czas było.. z górki, wręcz.. idealnie? Jak rozmawiać o swoim problemie z drugą osobą? Coraz częściej w związkach jesteśmy indywidualistami – partner jest, ale nie jest on całym naszym światem. Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale gdy coś nie idzie po naszej myśli, pierwsze kogo obwiniamy jest.. no właśnie, kto?

Przede wszystkim przyjaźń

W tym miejscu nie chcę nazwać się „ekspertem od związków”, bo daleko mi do niego. Dopiero przy moim mężu nauczyłam się ufać drugiej osobie, ale też nie od pierwszego dnia, może było to po roku, dwóch latach? Przestałam kryć się ze swoimi problemami – niezależnie od ich rangi – czy to ból głowy czy chęć rzucenia studiów i zaczęcia czegoś, co da mi radość. Uwierzcie, że najtrudniejszy był pierwszy krok – co on zrobi? Zostawi mnie? Powie, że ludzie mają większe zmartwienia na głowie? NIE! Wspierał mnie, jak przyjaciel, popychał do przodu jak rodzic i mówił, że wszystko mi się uda, jak osoba, która kocha mnie bez względu na wszystko. Czym dla mnie jest udany związek? Po 5 pełnych latach jako drużyna / para mogę co nieco w temacie powiedzieć. Los nie obdarzył nas płatkami róż, prostą drogą na szczyt, samymi dobrymi dniami. Bywało trudno, wcześniej prawdopodobnie bym powiedziała „to by było na tyle”, ale nie poddawaliśmy się. Byliśmy w tym razem – nawet jeżeli problem był jednej strony (z teoretycznego punktu widzenia) – był to nasz problem, z którym musieliśmy sobie poradzić. A każda kolejna przeszkoda tylko zbliżała nas do siebie. Mój mąż jest przede wszystkim moim najlepszym przyjacielem. Nie wyobrażam sobie, żebym nie dzieliła się z nim sukcesami (nawet jeżeli jest nim dopranie białej koszulki po spotkaniu z sosem pomidorowym – jak dla totalnego laika w sprzątaniu, był to powód do chodzenia jak dumny paw 😉 ) czy ukończenie zadania do pracy, które było wyzwaniem. Nie wyobrażam sobie, abym nie powiedziała mu o swoich smutkach. Jesteśmy w tym razem, na dobre i na złe!

Ale nie zapominajmy, że ta druga osoba, z którą dzielimy swoje życie to też człowiek, który oczekuje od nas miłości – nawet gdy tego nie mówi wprost. Proste „kocham Cię”, „cieszę się, że jesteś” – tak niewiele nas kosztuje, a daje tak dużo. Nie zapominajmy, że jesteśmy tylko ludźmi, którzy chcą usłyszeć coś miłego, otrzymać niespodziewanego buziaka, gdy zbieramy się do pracy czy czuć szacunek z drugiej strony. Ale nie oczekujmy tego, pokażmy że też to robimy. Bo związek to umowa pomiędzy dwoma osobami, nie jednostronne żądania i wymagania.

A więc rusz się sprzed komputera i powiedz swojemu partnerowi, tak po prostu „kocham Cię, bo jesteś”.

2 comments on “Moja recepta na udany związek”

  1. Olu, od niedawna (po zmianie stanu cywilnego) wiem, o czym piszesz. Dokładnie tak myślę, trzeba się starać każdego dnia, pielęgnować miłość. Przyznam, że nigdy nie było tak cudownie jak własnie teraz, po ślubie. I tak, jeśli chodzi o związki, to jestem konserwatystką i wierzę, że to, co się psuje, da się naprawić, a nie jak w obecnych przekonaniach- trzeba wymienić na nowe. Znam osobiście przypadek, z jak wielkiej ruiny można się wspiąć na wyżyny, razem i to z jeszcze większą siłą do bycia ze sobą, w miłosci i szczęściu. Wystarczy chcieć. A jako lekturę, na potwierdzenie, że chęć bycia szczęśliwym w związku małżeńskim, to nie tylko wyimaginowane wizje, lecz dla niektórych ‚chleb powszedni’, polecam „Klub szczęśliwych żon” Fawn Weaver (notabene prezent ślubny). Pozdrawiam!

    • Kasiu, bardzo Ci dziękuję za komentarz 🙂 Wiem, że ze swoim Partnerem jesteś już bardzo długo i teoretycznie ślub nie powinien już nic zmieniać. Otóż nieprawda 🙂 Każdy dzień będzie jeszcze lepszy! Ta obrączka na palcu, ten kawałek papierka daje zupełnie inne poczucie, dumę, pewność siebie! Życzę Ci, żebyś zawsze była ‚szczęśliwą żoną’! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *