Dzień Dziecka Utraconego – ból, który dotyczy tak wielu z nas

Pamiętam, jak w okolicach 14. tygodnia mojej pierwszej ciąży leżałam na oddziale z diagnozą “poronienie zagrażające” i wiedziałam, że wszystko pozostało w rękach matki natury i lekarzy. Pamiętam strach, który mi towarzyszył. Na szczęście tym razem wszystko zakończyło się dobrze, ale nie zawsze ciąża pozwala urodzić nam zdrowe dziecko.

Powiem Ci szczerze, 15 października to data, której nie chcę pamiętać, w przypadku pierwszej mojej ciąży, po ciężkich miesiącach, urodziłam zdrowe dziecko. Prawdę mówiąc, przy drugiej było jeszcze gorzej. Na szczęście wygrałam o nie walkę. Codzienność jednak przypomina mi, że poronienie jest dosyć częste, choć w wielu sytuacjach przemilczane. Ból, strata i brak umiejętności rozmowy o tym co się stało. Pozostaje nam tylko pamięć, odważniejsze z nas zostawią wpis o swojej stracie w mediach społecznościowych, ale moim zdaniem – dla dobra kobiet, które niebawem będą się starać, trzeba o tym mówić głośno.

Statystyki, które są przerażające

Gdy sama leżałam z diagnozą w szpitalu, chciałam wiedzieć na czym stoję. Jestem realistką, poza tym ufam statystykom, medycynie, realnym przykładom. Okazuje się, że poronienie jest dosyć powszechne. Do tego stopnia, że w Polsce aż 1 na 6 potwierdzonych ciąż do 12. tygodnia samoistnie się rozwiązuje. W następnych 9-tygodniach w przypadku 5% ciąż dochodzi do poronienia (wiem to z wywiadu dla jakiegoś serwisu z dr T. Maciejewskim, który jest dyrektorem Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie). Gillian C.L. Lachelin w swojej książce “Poronienia” przedstawia kolejne statystyki. Stwierdza, że do 4. tygodnia ciąży (czyli w okolicach oczekiwania na okres), nawet 30% wczesnych ciąż jest roniona. Do 13 tc. nawet 20% w skali światowej. A w Polsce? 40 tysięcy ciąż rocznie nie kończy się porodem! To daje ponad 100 poronień dziennie.

Nie są to “przypadki”, są to nasze mamy, ciocie, przyjaciółki, nawet my same, a nie jesteśmy tego do końca świadome. A jak domyślamy się, to odrzucamy tę myśl, że ta jedna moja córka mogła mieć siostrę bliźniaczkę. Że ten okres, może wcale nie jest okresem. Nie jest to łatwy temat, ale nie może być tematem tabu. Zauważyłam, że stajemy się coraz bardziej otwarci – nie boimy się już mówić o problemach z zajściem w ciążę, in vitro, kolejny krok to rozmowa o poronieniu. Może pomóc, Tobie lub innej kobiecie, która nagle znalazła się w takiej sytuacji. 40 tysięcy z nas rocznie traci swoją ciążę, to nie jest małe społeczeństwo! To takie całe moje miasto – cały Kołobrzeg!

Choć życzę, żeby ten dzień nie stał się “Twoim dniem”, to jeżeli jest inaczej – jest mi bardzo przykro. Mam jednak nadzieję, że poczujesz piękno macierzyństwa i kiedyś swoim doświadczeniem pomożesz innej kobiecie, wyjść z depresji, uświadomić ją, że to nie jest jej wina, że straciła ciążę. W końcu same Polskie Towarzystwo Ginekologiczne mówi, że 30% poronień ma nieznaną przyczynę. Tak po prostu się dzieje.

One thought on “Dzień Dziecka Utraconego – ból, który dotyczy tak wielu z nas”

  1. Pamietam, jak dawniej kilka razy myslalam, ze jestem w ciazy. Jak dwa czy trzy razy bylam niemal pewna, ale… nadszedl “okres”. Nigdy nie upewnilam sie pozniej u lekarza, czy cos sie dzialo, twierdzilam, ze widac nie teraz, cos zle policzylam. Teraz, bedac w 22 tygodniu, codzien mam strach, czy na pewno wszystko jest ok. Do ok. 15 tygodnia balam sie caly czas, ale teraz jestem juz niemal pewna, ze w lutym powitam swojego synka 🙂 i takich chwil zycze kazdemu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook