Dlaczego robię kanapki mojemu mężowi, gdy jedzie na ryby?

Męskie fanaberie są znacznie śmieszniejsze od tych naszych – kobiecych. Mówią, że to my wydajemy miliony na torebki, buty, paznokcie, koloryzację (lista jest długa, jak same pewnie wiecie..), ale nie zapominajmy, że mężczyźni również mają swoje „studnie bez dna”. Motoryzacja, gadżety, markowe zegarki i.. ryby. Jeżeli Twój mężczyzna ma upatrzony tylko jeden z wymienionych tutaj tematów – Kobieto na Boga! Masz mężczyznę idealnego. Mi niestety przypadł taki osobnik, który chce mieć to wszystko.. jak nie więcej.

fotolia.pl

Ryby to temat dosyć świeży, bo od jakiegoś miesiąca praktykowany ( czyli gdzieś od sierpnia ), jak dobrze pójdzie, będzie aktualny do listopada (oby zima nadeszła jak zapowiadał Ed Stark, zanim mu głowę obcięto). Jednak już przez ten czas wędki się namnożyły (6? Może 7! Jedną nawet sama mu sprawiłam), do tego doliczmy nowe kołowrotki, haczyki na krokodyle (tak na wszelki wypadek..), żyłki, podbierak, zanęty, koszyki do łowienia z gruntu, spławiki, jakby znudziło się oglądanie ping ponga (jeżeli nie rozumiecie o czym piszę – nie martwcie się, gorzej jakbyście wiedziały co i jak..). Tak więc, sport nie do końca tani, trochę nudny, ale sprawia wielką frajdę mężowi.

Początkowo opierałam się nowej fanaberii, myśląc sobie „cholera jasna, kolejny powód, żeby nie siedzieć w domu czy przy pracy”, ale zaczęłam to nawet.. doceniać. Gdy mąż rzuca hasło „kochanie, może chcesz rybkę?” (do tej pory przyniósł do domu jednego karpia, którego musiałam własnymi rękoma zabić i wypatroszyć) mówię „pewnie”. Mało tego! Schodzę do kuchni, przygotowuję mu jego ulubione kanapeczki, ba! Dorzucę batonika, chociaż chcę, żeby się odchudzał. Dam kawy do termosu i ucałuję na pożegnanie życząc udanych połowów. Nie dlatego, że marzy mi się karp, sum czy szczupak na kolacje. Taniej będzie wyjść do tesco. Mam.. czas dla siebie.

Znacie to uczucie, kiedy po całym dniu pracy, biegania, sprzątania i gotowania chcecie usiąść na kanapie, wziąć książkę w rękę, albo zrobić coś dla siebie? Ja ten czas już mam. Gdy mąż siedzi w domu zwykle skutecznie zajmuje moją uwagę (a to film, a to gotowanie, a to pogaduszki, albo kłótnie, po których się godzimy ). Teraz jestem w stanie zrobić wszystko i jeszcze więcej. Od kiedy jeździ na ryby, jestem bardziej zorganizowana, mam czystą kuchnię, wyprane ubrania na bieżąco i szczęśliwe psy, bo mogę się do nich przytulać i je głaskać.. Ok.. one są zawsze szczęśliwe. Niemniej jednak liczy się sedno sprawy – jeżeli i Twój mężczyzna powie Ci, że chce iść na ryby, niech idzie! Zrób mu kanapki, ucałuj, napisz smsa jak idzie. On będzie wniebowzięty tym, że ma tak wspaniałą kobietę w domu, a Ty? Zrobione paznokcie, wyregulowane brwi, posegregowane skarpetki i wysłane odpowiedzi na wszystkie biznesowe wiadomości.

Ola

2 thoughts on “Dlaczego robię kanapki mojemu mężowi, gdy jedzie na ryby?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook